Geoblog.pl    robas    Podróże    Wielkanoc w Pradze 2012    jedziemy do Pragi
Zwiń mapę
2012
07
kwi

jedziemy do Pragi

 
Czechy
Czechy, Praga
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 313 km
 
Wyjechaliśmy dość wcześnie rano, tak żeby jeszcze mieć coś z tego dnia w Pradze. Przy okazji zabraliśmy znajomych, którzy też chcieli uciec na święta i jechali do Kudowy. Droga była puściuteńka więc szybko zleciało. Przejechaliśmy przez granicę, gdzie oczywiście w pierwszym sklepie zakupy alkoholowe, odstawiliśmy znajomych z powrotem do Kudowy i dalej do Pragi. Po czeskiej stronie pogoda zaczęła się psuć. Padało i mocno wiało, ale liczyliśmy że przejdzie. Źle liczyliśmy. W Pradze przywitała nas temperatura około 0 stopni, lodowaty bardzo silny wiatr i śnieg z deszczem padający poziomo. Poszukaliśmy hotel, wypakowaliśmy się i szkoda nam było reszty dnia, więc mimo fatalnej pogody pojechaliśmy do centrum. Zaparkowałem blisko starówki i pytam pierwszego napotkanego tubylca czy parkowanie jest płatne. Coś zaczął tłumaczyć, zrozumiałem tylko że „będzie pokuta” czyli mandat. Nie znalazłem w pobliżu niczego co by przypominało parkomat więc po prostu poszliśmy licząc, że nie dostaniemy pokuty. Na starówce akurat odbywał się jarmark wielkanocny. Pełno straganów z różnym jedzeniem, pamiątkami, ozdobami i co tam jeszcze. Oczywiście tłumy miejscowych i turystów, w tym pełno Japończyków robiących miliony zdjęć właściwie nie wiadomo czemu. Pokręciliśmy się trochę po starym rynku i poszliśmy na Most Karola. Właściwie to nie poszliśmy, tylko porwała nas rzeka turystów płynąca w tamtą stronę. Na moście wichura osiągnęła swoje apogeum. Szybki spacer w tą i z powrotem i prędko się schować na coś ciepłego do jakiejś knajpki. Zamówiliśmy najpierw grog i grzańca, potem coś zjedliśmy, jeszcze po piwku z wielkim preclem i zbieramy się do hotelu. Idziemy do samochodu i widzimy jak jacyś Niemcy coś tłumaczą policji, a na kole maja blokadę. Myślę sobie ciekawe jak u nas będzie. Przychodzimy, a tu pokuty nie ma... ufff.
Wróciliśmy do hotelu zrobiliśmy sobie gorącej herbaty i po jakimś czasie idziemy na kolację. W restauracji hotelowej (choć restauracja to słowo zdecydowanie na wyrost) jest kilkanaście osób z Polski. Widać nie tylko my mieliśmy taki pomysł. Posiłek dość marnej jakości, gotowe dania odgrzewane w mikrofali, która co chwilę robi „brzdęk” na zapleczu. Szału ni ma. Z drugiej strony czego wymagać za taką cenę. Wróciliśmy do pokoju, wypiliśmy po piwku i dzień się skończył.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
BoRa
BoRa - 2015-03-21 22:26
gastronomia w Czechach zeszła na psy. Szkoda, a gdzie te pyszne gulasze z knedlikami.?
 
 
robas
Robert
zwiedził 10.5% świata (21 państw)
Zasoby: 203 wpisy203 92 komentarze92 1865 zdjęć1865 39 plików multimedialnych39