Geoblog.pl    robas    Podróże    Wyspa wiecznej wiosny    Loro Park
Zwiń mapę
2014
26
cze

Loro Park

 
Hiszpania
Hiszpania, Puerto de la Cruz
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 4013 km
 
Samochód wypożyczony na 2 dni, więc są to intensywne 2 dni wyjazdowe. Dzisiaj jedziemy do Puerto de la Cruz do Loro Parku. Jest to połączenie zoo z oceanarium, delfinarium i ogrodem botanicznym. Słowem ogromna ilość atrakcji zgromadzona w jednym miejscu. Do Puerto de la Cruz docieramy wąską drogą przez góry. Dla mnie już sama jazda jest atrakcją. Cały czas podjazdy i zjazdy, urwiska i przepaście, droga tak wąska że miejscami można minąć się tylko w specjalnie do tego porobionych zatoczkach. Ogrom Loro parku początkowo przytłacza i w sumie nie bardzo wiadomo gdzie iść. Po chwili jednak orientujemy się w sytuacji, mamy mapkę z zaznaczonymi atrakcjami podanymi godzinami pokazów. Ruszamy od razu na pokaz orek. Po drodze oglądamy jeszcze dumnie siedzące goryle, chociaż chyba one bardziej oglądały zdziczałe tłumy turystów. Show z orkami jest niesamowite, zrobione naprawdę rewelacyjnie, a jeśli usiądziecie w strefie rozprysku będziecie mokrzy na 100%. W ciągu dnia są 3 pokazy co kilka godzin, byliśmy na wszystkich. Po orkach od razu idziemy na foki, tam jest już komplet na trybunach i ciężko się wbić, ale jakoś dajemy radę. Świetna zabawa i super prowadzący. 4 foki i lew morski robią naprawdę dobry pokaz. Zaraz po tym pokazie rozpoczyna się w innym miejscu show z delfinami. Grafik bardzo napięty, ale chcemy zobaczyć jak najwięcej. Po pierwszej serii pokazów idziemy trochę pochodzić po parku i pooglądać inne zwierzęta. Jest tutaj mnóstwo ptaków, w tym wiele rzadkich gatunków jak choćby Ara Błękitna. Trafiamy też do ogromnego pingwinarium gdzie zwierzęta żyją w środowisku bardzo zbliżonym do naturalnego. Można też zobaczyć mrówkojady, pumy, białe tygrysy, flamingi, żółwie, surykatki i mnóstwo innych zwierząt. Oglądamy też pokaz papug i całą aleję obsadzoną storczykami. A później znowu orki i jeszcze raz. Byliśmy zachwyceni. Naprawdę dobrze wydane pieniądze.
W drodze powrotnej zahaczamy o knajpę, do której Kinga uparła się żeby pojechać bo gdzieś na jakimś forum wyczytała że jest dobre jedzenie. Zamówiliśmy owoce morza, ale nie powalały na kolana. Swoją drogą do tej pory nie wiemy co jadła Kinga. Jeżeli ktoś może nam podpowiedzieć to proszę bardzo o info co jest na ostatnim zdjęciu i od razu mówię że to nie kalmar.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (85)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
robas
Robert
zwiedził 10% świata (20 państw)
Zasoby: 194 wpisy194 91 komentarzy91 1805 zdjęć1805 39 plików multimedialnych39
 
Moje podróżewięcej
 
17.06.2014 - 03.07.2014
 
 
09.08.2013 - 25.08.2013