Geoblog.pl    robas    Podróże    Kuba i Meksyk - zimą pod palmami    Welcome to Mexico
Zwiń mapę
2017
31
sty

Welcome to Mexico

 
Meksyk
Meksyk, Mexico
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10036 km
 
Około 4:00 rano lądujemy w Mexico City. Na płycie lotniska ciemno. Po drodze zastanawialiśmy się czy odbieramy bagaż czy będzie od razu nadany na kolejny lot. Na wszelki wypadek postanawiamy pójść pod taśmę. Faktycznie po chwili wyjeżdża nasz bagaż. Patrzymy co robią inni. Idą kawałek obok wrzucić go na inną taśmę, która jest opisana jako „transfer”. A więc to nam tłumaczyła pani na lotnisku w Amsterdamie. Idziemy dalej do kontroli celnej. Trzeba wypisać deklarację, takie tam standardowe dane i z tym do stanowiska. Chyba nam dobrze patrzy z oczu bo pani celnik bierze nasze paszporty i widząc, że z Polski uśmiecha się i mówi „welcome to Mexico”. Dawno nie miałem takiego banana na twarzy jak po usłyszeniu tego. Wtedy tak naprawdę do mnie dotarło. Wychodzimy w budynku lotniska i nagle robi się pusto. Jest środek nocy, nie ma mowy żebyśmy łazili po jednym z najniebezpieczniejszych miast świata po ciemku. Trzeba sobie jakoś zorganizować czas na lotnisku do rana. Dziewczyny poszły się przebrać, wymieniłem euro na peso, kilka kantorów obok siebie, w każdym inny kurs. Zaczęliśmy szukać przechowalni bagażu, bo na miasto idziemy tylko z małymi plecaczkami, a jeden podręczny z samolotu mieliśmy taki na przebranie się i jakąś toaletę poranną. Czytaliśmy że jest przechowalnia, obeszliśmy całe lotnisko dwa razy. Parter i piętro, zajrzeliśmy w każdą dziurę, pytaliśmy obsługi, każdy kierował nas gdzie indziej. No gdzieś musi być. W końcu znaleźliśmy. Albo była zamknięta przez cały ten czas jak szukaliśmy, albo byliśmy ślepi. Podpowiadam żeby zaoszczędzić wam nerwów. Na parterze – na przylotach są czarno-różowe litery CDMX oznaczające oczywiście Ciudad Mexico. Jak staniecie tak że będziecie je mieli za plecami to będziecie się patrzeć na przechowalnię :) Szafka kosztuje, a przynajmniej wtedy kosztowała 150 peso za dobę. Obojętnie ile macie bagażu płaci się za szafkę. Jak obsługa upchnie 3 plecaki do jednej to płacicie za jedną. Dostajecie kluczyk i pokwitowanie, o które pytają przy odbiorze bo jest na nim numer szafki. Jak nie dostaniecie pokwitowania, to znaczy że chłopak z obsługi zawinął kasę do kieszeni. Nam na przylocie się trafiło że dostaliśmy, a na powrocie że nie. Trochę to komplikuje sprawę bo na kluczykach numery nie mają nic wspólnego z tymi na szafkach i potem ten, który wydaje musi się nakombinować, ale widać że chłopaki są dogadani, że każdy z nich na swojej zmianie na ileś bagaży „zapomina” wystawić pokwitowania, bo ten który później przychodzi mówi „Ok. No problem” i cierpliwie próbuje otwierać każdą szafkę po kolei. Jeszcze kawa na lotnisku i jak zaczęło robić się szaro i zbliżała 8:00 wychodzimy na miasto.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (3)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2018-01-10 16:46
Pierwsze emocje i ...pierwsza kawa!
 
 
robas
Robert
zwiedził 14% świata (28 państw)
Zasoby: 258 wpisów258 124 komentarze124 2518 zdjęć2518 39 plików multimedialnych39
 
Moje podróżewięcej
29.01.2017 - 13.02.2017
 
 
04.09.2015 - 13.09.2015